"Stay hungry. Stay foolish" (Pozostań nienasycony. Pozostań nierozsądny) - S. Jobs, 2005 Stanford University commencement speech.

poniedziałek, 20 lipca 2026

Belgia 2026

 Dzień 9

Wizytę w Brukseli zaczynamy od dzielnicy europejskiej. Dzień wcześniej zamówiliśmy darmowe wejściówki do sali plenarnej parlamentu - Hemicycle i do Parlamentarium - interaktywnego centrum o UE. Miejsca te zwiedza się z audioprzewodnikiem, który jest we wszystkich językach UE, a informacje są przygotowane pod dorosłych i pod dzieci. Dla mnie to był obowiązkowy punkt podróży. Polecamy. 





Kolejny punkt do naszej wycieczki dodał Kuba. Autoworld. Pełno samochodów, ponoć fajnych (…) może K coś dopisze :)


* Klaudia niewiele widziala, bo ciągle ziewała :) A my widzieliśmy piękne Ferrari Testarossa i F50, Forda Mustanga z 1969 r., Cadillaca Elvisa i wiele pojazdów z początków motoryzacji. Kuba 


Chwila odpoczynku w pokoju i ruszamy wieczorem na miasto. Kierunek starówka, a więc okolice Grand-Place. Atmosfera przyjemna, wakacyjna i turystyczna. Sprzedawcy tak chętnie częstują belgijską czekoladą, że w zasadzie już nie muszę jej kupować. No i dzieciaki trzymają odpowiednie tempo idąc slalomem od jednej do drugiej Chocolaterie. Oczywiście nie zabrakło też belgijskich gofrów (pyszne) i belgijskich frytek (frytki jak frytki). 







  • Nocleg (1 noc) Cosy Apartment Merode


Dzień 10


Dzień w całości zaplanowany pod nas przy pomocy chataGPT. Pierwszy raz w ogóle nie korzystamy z papierowych przewodników. 


20 min. za Brukselą zatrzymujemy się w Aventure Parc Wavre, ogromnym parku linowym. Przez 5 godzin chłopaki non stop szaleją między drzewami, pokonując coraz wyższe trasy. Filip z racji wieku i wzrostu mógł już wejść na najtrudniejszą czarną ścieżkę i oczywiście wlazł … i szczęśliwie zlazł, a w zasadzie zjechał z tak długiej tyrolki, że wylądował gdzieś poza zasięgiem naszego wzroku i dochodziliśmy do niego dobrą chwilkę. Bardzo ciekawe i miejscami wręcz zabawne trasy, jak zjazd na sankach czy na rowerze po linie w koronach drzew. Gdyby nie to, że na godzinę 17 mieliśmy już zaplanowaną kolejną atrakcję, to moglibyśmy siedzieć tu do nocy. Chłopaki nie czuły głodu, kompletnie zatraciły poczucie czasu i nic innego nie miało znaczenia poza tym gdzie jest wejście na kolejną i kolejną trasę. 






https://www.aventureparc.be/fr


Druga atrakcja nie była tak spektakularna, ale równie dobrze dobrana. Kierując się w stronę Francji dojechaliśmy do podnóża Ardenów. W miejscowości Falaen czekała na nas !!rowerowa drezyna!! Dwie osoby pedałują, dwie siedzą, ale można się zmieniać podczas jazdy, bo jest regulacja siodełek. Licząca 6 km trasa po torach dawnej kolei prowadzi do Opactwa Maredsous przez zielone tereny i przez charakterystyczną dla Walonii wioskę z uroczymi kamiennymi domkami o drewnianych okiennicach. 




https://draisines.online/index.php/en/home-en/


Wieczorem jak już poczuliśmy głód zatrzymaliśmy się w przydrożnej pizzerii. Była pierwszą na naszej trasie, ale początkowo ją minęliśmy, bo jakaś dalej miała lepsze opinie w Google. Na miejscu okazało się, że czas oczekiwania wynosi godzinę. Czasem to kierowanie się opiniami zamiast własnym oglądem sytuacji jest zwodnicze. Nasza pizzeria nazywała się dumnie Chalet, co wiadomo jak odczytaliśmy ;) Sprawdziłam, oznacza to górski domek i czyta się [szale].


Na koniec dnia chłopaki miały jeszcze siłę na basen. Dzielne są bardzo!




  • Nocleg (1 noc) Au Mas de Mont, Yvoir
  • Następnym razem w Belgii będziemy chcieli przejechać się rowerami ścieżką w koronach drzew Fietsen door de Bomen.




Brak komentarzy: