"Stay hungry. Stay foolish" (Pozostań nienasycony. Pozostań nierozsądny) - S. Jobs, 2005 Stanford University commencement speech.

środa, 22 lipca 2026

Francja 2026

Dzień 11

Objazdówki to częste zmiany noclegów. Bardzo to lubimy, choć gdy wynajmujemy pokój hotelowy (zazwyczaj są małe) to po 5 min. od wejścia wygląda tak, jakby ktoś czegoś szaleńczo szukał, a potem jeszcze raz przewalił. Zagracamy przestrzeń w tempie ekspresowym; wszytko leży na widoku (bo na tak krótki pobyt nikt niczego nie rozkłada po szafach), a i tak nieustannie pada pytanie gdzie to czy tamto. Każdy ma swoją walizkę, więc teoretycznie powinno być łatwo, ale w praktyce tak nie jest. Zawsze pączkują jakieś tobołki … Ale przynajmniej w każdym kolejnym pokoju mam pościelone łóżko ze świeżą pościelą i suche ręczniki. Obecne mieszkanie pod Paryżem jest na szczęście duże i wygodne. 

  • Nocleg (3 noce) LE Cartier Appt F3


14:35 22.07.2026 r.! Jest! Doleciał do nas Rafał! I nic więcej chłopakom nie trzeba do szczęścia. Nie odliczali dni do Disneylandu, tylko do Wujka. 




Dzień 12


Disneyland i jego przesłanie, że „magia nie jest tylko czarami, ale jest w nas” spektakularnie wybrzmiało w końcowym nocnym pokazie Disney Tales of Magic. W ciągu dnia, żeby dać się tej magi oczarować, trzeba było odstać swoje w bardzo długich kolejkach (nawet do godziny czekania). Jeżeli ktoś szuka głównie mocnych wrażeń i szybkich rollercoasterów to nie tu, choć kolejka Big Thunder Mountain jest naprawdę świetna, a dwie pozostałe Star Wars Hyperspace Mountain i Indiana Jones and the Temple of Peril dostarczają tych mocnych wrażeń, prędkości i obrotów do góry nogami. Park jest raczej bajkowy i klimatyczny, niż przygodowy. 

  • bilety do parku (Basic dated ticked) można kupić prawie połowę taniej, gdy dokonuje się zakupu między 90. a 60. dniem przed wizytą. 








Dzień 13 


Rano każdy musiał odespać i bez żadnych wyrzutów, że Paryż już czeka, wyszliśmy z mieszkania chyba dopiero po 14. Nie planowaliśmy zwiedzać muzeów ani wchodzić do atrakcji. Chcieliśmy się przejść, rozejrzeć, poczuć atmosferę i zjeść dobry piątkowy obiad (bo rodzinne piątkowe obiady są naszą tradycją). 

Autobusem linii 30 spod Łuku Triumfalnego dojechaliśmy pod samą wieżę Eiffla, tam obowiązkowe fotki i obiad w Bici Trattoria Eiffel, później spacer nad Sekwaną przez Plac de la Concorde (ten z egipskim obeliskiem), ogrody Tuileries, aż do piramidy pod Luwrem. Tam wsiedliśmy w autobus w stronę Sacre-Coeur i wieczór spędziliśmy na uroczych uliczkach Montmartre (obowiązkowy punk programu). 

Drugi dzień z rzędu wróciliśmy do mieszkania po północy. Wczoraj zadowoleni i spoceni. Dziś zadowoleni i zakurzeni. W centrum Paryża wiele ścieżek i placów ma żwirowo-piaskową nawierzchnię, przez co w słoneczne dni wzbijają się tumany kurzu, aż drzewa tracą swój intensywny zielony kolor i robią się szarawe pod jego warstwą. Pewnie ma to uzasadnienie w opinii urbanistów i konserwatorów zabytków, ale chodzi się po tym słabo. 
















Brak komentarzy: