Dzień 11
Objazdówki to częste zmiany noclegów. Bardzo to lubimy, choć gdy wynajmujemy pokój hotelowy (zazwyczaj są małe) to po 5 min. od wejścia wygląda tak, jakby ktoś czegoś szaleńczo szukał, a potem jeszcze raz przewalił. Zagracamy przestrzeń w tempie ekspresowym; wszytko leży na widoku (bo na tak krótki pobyt nikt niczego nie rozkłada po szafach), a i tak nieustannie pada pytanie gdzie to czy tamto. Każdy ma swoją walizkę, więc teoretycznie powinno być łatwo, ale w praktyce tak nie jest. Zawsze pączkują jakieś tobołki … Ale przynajmniej w każdym kolejnym pokoju mam pościelone łóżko ze świeżą pościelą i suche ręczniki. Obecne mieszkanie pod Paryżem jest na szczęście duże i wygodne.
- Nocleg (3 noce) LE Cartier Appt F3
14:35 22.07.2026 r.! Jest! Doleciał do nas Rafał! I nic więcej chłopakom nie trzeba do szczęścia. Nie odliczali dni do Disneylandu, tylko do Wujka.
Dzień 12
Disneyland i jego przesłanie, że „magia nie jest tylko czarami, ale jest w nas” spektakularnie wybrzmiało w końcowym nocnym pokazie Disney Tales of Magic. W ciągu dnia, żeby dać się tej magi oczarować, trzeba było odstać swoje w bardzo długich kolejkach (nawet do godziny czekania). Jeżeli ktoś szuka głównie mocnych wrażeń i szybkich rollercoasterów to nie tu, choć kolejka Big Thunder Mountain jest naprawdę świetna, a dwie pozostałe Star Wars Hyperspace Mountain i Indiana Jones and the Temple of Peril dostarczają tych mocnych wrażeń, prędkości i obrotów do góry nogami. Park jest raczej bajkowy i klimatyczny, niż przygodowy.
- bilety do parku (Basic dated ticked) można kupić prawie połowę taniej, gdy dokonuje się zakupu między 90. a 60. dniem przed wizytą.
Dzień 13
Rano każdy musiał odespać i bez żadnych wyrzutów, że Paryż już czeka, wyszliśmy z mieszkania chyba dopiero po 14. Nie planowaliśmy zwiedzać muzeów ani wchodzić do atrakcji. Chcieliśmy się przejść, rozejrzeć, poczuć atmosferę i zjeść dobry piątkowy obiad (bo rodzinne piątkowe obiady są naszą tradycją).
Autobusem linii 30 spod Łuku Triumfalnego dojechaliśmy pod samą wieżę Eiffla, tam obowiązkowe fotki i obiad w Bici Trattoria Eiffel, później spacer nad Sekwaną przez Plac de la Concorde (ten z egipskim obeliskiem), ogrody Tuileries, aż do piramidy pod Luwrem. Tam wsiedliśmy w autobus w stronę Sacre-Coeur i wieczór spędziliśmy na uroczych uliczkach Montmartre (obowiązkowy punk programu).
Drugi dzień z rzędu wróciliśmy do mieszkania po północy. Wczoraj zadowoleni i spoceni. Dziś zadowoleni i zakurzeni. W centrum Paryża wiele ścieżek i placów ma żwirowo-piaskową nawierzchnię, przez co w słoneczne dni wzbijają się tumany kurzu, aż drzewa tracą swój intensywny zielony kolor i robią się szarawe pod jego warstwą. Pewnie ma to uzasadnienie w opinii urbanistów i konserwatorów zabytków, ale chodzi się po tym słabo.
















Brak komentarzy:
Prześlij komentarz